Ads 468x60px

Featured Posts

poniedziałek, 10 grudnia 2012

Co sprawiło, że urosły mi rzęsy, porównanie tuszy do rzęs Max Factor, Kobo, Maybelline, Avon, Oriflame

Witam!
Pomimo tego, że posiadam aktualnie 6 tuszy do rzęs (a właściwie 8, ale przy tej okazji dwa poszły do kosza), a używam tylko jednego, postanowiłam przypomnieć sobie, jaki efekt dają pozostałe mascary. Przy okazji wszystko dla Was sfotografowałam ;) Mamy więc porównanie 6 różnych tuszy  :) Zaznaczam, że wszystkie tusze są nakładane w tej samej ilości, nie jest tak, że jednego nałożyłam 3 warstwy, a innego jedną :)

Zacznę od pokazania Wam, jak aktualnie wyglądają moje rzęsy niepomalowane:


Muszę przyznać, że ostatnimi czasy, jestem z nich naprawdę zadowolona (tyle, że prawe oko prezentuje się lepiej niż lewe, nie pytajcie czemu :D) W moim odczuciu, tak samo jak i brwi, rzęsy znacznie ściemniały, zgęstniały i urosły, choć tak naprawdę nic specjalnego z nimi nie robiłam. Myślę, że największą rolę odegrało tu zmywanie makijażu wymyśloną przeze mnie metodą olejowo-aloesową ;).  

Polega to na tym, że na płatek kosmetyczny wylewam trochę soku z aloesu (nie mętnego), a do tego daję dużą kroplę wybranego olejku. Ja używałam Alterry z limonką lub oliwki BD fur Mama. Takimi płatkami zmywam okolice oczu i przecieram twarz :) Często zdarza mi się też zmywać makijaż nawilżanymi chusteczkami dla dzieci, ale wątpię, żeby to właśnie one wpłynęły na rzęsy.

Niestety nie mam zbyt dobrych zdjęć gołych rzęs do porównania, ale nawet przy pomalowanych widać znaczną różnicę. Jeśli ktoś jest ciekawy odsyłam do choćby TEGO posta, widać, że tamte rzęsy są rzadsze i słabsze.

AVON SUPERSHOCK
Na swojego ulubieńca wpadłam około miesiąca temu i od tej pory nieustannie go używam. Jest nim tusz Avon SuperShock (KWC). Ja kupiłam go troszkę taniej niż opisano na KWC, zapłaciłam mniej więcej 20/25 zł. Właściwie wzięłam go w ciemno i jak się okazało później, był to strzał w 10! Choć przyznaję, że podchodziłam nieufnie do takiej dużej, grubej szczoteczki, a w zasadzie "szczoty" :D

Zalety: duża silikonowa szczoteczka, czarny kolor, trwałość, ładne rozdzielenie rzęs, wydłuża, pogrubia, dobrze wygląda przy nakładaniu kolejnych warstw (nie robią się pajęcze nóżki), nie trzeba się dużo "namachać"
Wady: trzeba kupować przez internet/u konsultantki, na szczoteczce mogą zostawać grudki


KOBO VELVET BROWN MASCARA
Ten tusz również kupiłam w ciemno, ponieważ w promocji kosztował jedynie 10 zł :) Kobo Velvet Brown  (extraprodukt.pl) doskonale nadaje się na dzień, gdyż jest ciemnobrązowy i daje ładny efekt. Dopóki nie kupiłam wspomnianeg tuszu z Avonu, to właśnie jego używałam cały czas.

Zalety: cena (regularna też niezbyt wysoka), kolor, wydłużenie, naturalny efekt, całkiem duża, szczoteczka
Wady: może sklejać, nie da efektu teatralnych rzęs, dużo tuszu osiada na końcu szczoteczki





MAYBELLINE COLOSSAL VOLUM' EXPRESS WATERPROOF
Wiem, że ten tusz można albo kochać albo nienawidzić (KWC) Efekt który daje przypadł mi do gustu, lecz wersja, którą posiadam ma jedną ogromną wadę - wodoodporność. Zawsze wydaje mi się, że zmyłam już cały tusz, a za każdym razem budzę się rano z posklejanymi rzęsami i czarnymi cieniami pod oczami... Chętnie wypróbuję zwyczajną wersję.

Zalety: fajna szczoteczka, czarny kolor, wydłużenie, pogrubienie, przystępna cena
Wady: nie da się go domyć, przy nakładaniu kolejnych warstw mogą tworzyć się pajęcze nóżki, dość słabe rozdzielanie


MAX FACTOR 2000 CALORIE DRAMATIC LOOK (stara wersja)
Tusz klasyk (KWC). Kiedyś byłam z niego zadowolona. Patrząc teraz na zdjęcia widzę, że potwornie skleja, w dodatku strasznie trzeba się namachać szczoteczką zanim pomalujemy wszystkie rzęsy.Posiadam go w wersji granatowej, ale tak naprawdę nikt nigdy nie zauważył, że nie mam czarnych rzęs. Widać to dopiero pod światło.

Zalety: przystępna cena, dostępność, wydłuża,
Wady: dramatycznie skleja rzęsy, szybko zasycha, mała szczoteczka, na szczoteczce robią się grudki, tendencja do tworzenia pajęczych nóżek


MAX FACTOR 2000 CALORIE CURVED BRUSH (stara wersja)
(KWC) Nie przepadam za tuszami z wygiętą szczoteczką. Tym razem jednak w moim odczuciu wersja podkręcająca sprawdza się lepiej od zwykłej. Niestety wciąż mamy do czynienia ze sklejaczem.

Zalety: cena, dostępność, wydłużenie, czarny kolor,
Wady: skleja (ale trochę mniej niż zwykła wersja), mała szczoteczka, szczoteczka również zbiera grudki, nie podkręca, tendencja do tworzenia pajęczych nóżek,


ORIFLAME ENDLESS LASH MASCARA
(KWC) Używałam tego tuszu przez pewien czas, do lekkiego podkreślenia rzęs. Teatralnego efektu na moich rzęsach na pewno nim nie osiągnę. Myślę, że docenią go osoby, które nie chcą, żeby makijaż rzęs był widoczny,

Zalety: cena, długo zachowuje świeżość, lekki efekt
Wady: słabo rozczesuje rzęsy, nie pogrubia, nie wydłuża


 A Wy jakich tuszów aktualnie używacie? Jakie są Wasze KWC? Piszcie!

środa, 28 listopada 2012

Delikatne mycie włosów. Szampon dla dzieci, balsam BD fur Mama czy Facelle?

W natłoku informacji na blogach, forach i jeszcze innych źródłach znajdziemy mnóstwo informacji na temat metod dbania o włosy. Często pojawia się tam informacja na temat delikatnych produktów do mycia włosów. Jednakże wybór jest tak duży, że ciężko się na coś zdecydować, dodatkowo nie mamy pewności, czy dany produkt będzie pasował naszej skórze głowy. 

SZAMPONY DLA DZIECI
Ja, jak pewnie duża część początkujących włosomaniaczek, zaczęłam przygodę z delikatnym myciem włosów od szamponu Babydream. Przez kilka miesięcy myślałam, że odkryłam włosowego świętego Graala, w dodatku w magicznej cenie 3,50 zł. Niestety czar prysł, gdy zaczęłam zauważać, że od jakiegoś czasu coraz bardziej swędzi mnie skóra głowy. Na którymś z blogów znalazłam informację, że może być to sprawka niepozornego Babydreama. Szampon poszedł więc w odstawkę z powodu podrażnień, jakie powodował. O wadach i zaletach produktu nie będę się rozpisywać, gdyż z pewnością wiele z Was miało okazję go przetestować, ale tak naprawdę poza składem i ceną w moim odczuciu to nic szczególnego. 

Zalety: cena, dostępność, skład (bez SLS/SLES), pienienie całkiem ok
Wady: zapach (po pewnym czasie go znienawidziłam), słaba wydajność, podrażnia (!)

Wtedy też zaczęło się szukanie innych dziecięcych szamponów o składzie faktycznie przyjaznym dla dzieci (to, że szampon jest dla dzieci, wcale nie znaczy, że nie będzie zawierał silnych detergentów). Koniec końców zakupiłam szampon Dulgon Kids, do którego składu można mieć pewne zastrzeżenia, jeśli chodzi o delikatność mycia, lecz moja skóra głowy do wyjątkowo wrażliwych nie należy, zatem nie jest on dla mnie zbyt mocny. Chciałam mieć coś do "zwykłego" mycia głowy, do stosowania naprzemiennie z szamponem z SLSem. 

Ten szampon trafił do moich rąk przypadkiem w drogerii Natura. Do zakupu zachęcił mnie szczególnie piękny zapach. Po znienawidzonym zapachu BD, ten produkt pachniał bosko! Z szamponów mamy do wyboru dwa warianty: ten w żółtym/pomarańczowym opakowaniu pachnie morelami, natomiast zielony kokosem bądź bananem (nie jestem sobie teraz w stanie przypomnieć, bo morelka zdecydowanie bardziej zapadła mi w pamięć). Pojemność standardowa 200 ml. Cena bardzo przystępna (choć w porównaniu z BD każdy szampon będzie wydawał się "drogi" :D) coś około 6 zł. Co najważniejsze zupełnie nie podrażnił mi skóry głowy (zużyłam 3 opakowania pod rząd), pienił się bardzo dobrze, zatem jest bardziej wydajny niż BD. Dobrze oczyszczał. Jak dla mnie w zasadzie bez wad. Na pewno kupię ponownie :)

Zalety: cena, dostępność, zapach, wydajność, działanie, skład
Wady: skład (bez SLS/SLES choć bardzo wrażliwe głowy mogą się zawieść)

BALSAM BABYDREAM FUR MAMA
Długo wahałam się zanim w końcu podjęłam decyzję, że do mycia włosów użyję myjadła, które nie jest przeznaczone konkretnie do tego celu ;) Gdy dojrzałam do decyzji, wprost musiałam wypróbować na własnej skórze wychwalany przez wszystkich balsam. Dopiero za którymś razem był dostępny w moim Rossmannie, ale udało się i różowa butla stanęła na parapecie w łazience.

Pierwsze wrażenia: strasznie rzadki, trzeba uważać, bo przelewa się przez palce. Zapach prawie jak oliwka dla mam z tej samej serii ale moim zdaniem nie do końca. Ogólnie całkiem znośny, choć z pewnością nie określiłabym go jako ładny. Piana jaka tworzy się przy myciu włosów jest zadowalająca, jednak sam balsam raczej średnio wydajny. Po spłukaniu produktu włosy były w dotyku jak po lekkiej odżywce, za co ogromny plus. Myłam nim włosy parę razy pod rząd i dziwiłam się, dlaczego włosy przetłuszczają mi się już po jednym dniu. W końcu mnie oświeciło: wina balsamu. To sprawiło, że przestałam go używać do mycia głowy jako takiego. Mimo wszystko musiałam znaleźć dla niego jakieś zastosowanie, gdyż zostało mi go bardzo dużo. Stał się moim myjadłem uniwersalnym: używam zamiast żelu pod prysznic, w końcu takie jest jego pierwotne przeznaczenie ;) Jednak przy takim stosowaniu widać, że pieni się o wiele gorzej niż standardowy żel. Parę razy zdażyło mi się też umyć nim twarz czy pędzle do makijażu. Ostatnio, ze względu na jego działanie na włosy używam w ten sposób, że skórę głowy myję czymś, co wiem, że nie spowoduje szybszego przetłuszczania, a na długość nakładam balsam ;) Przy takim użytkowaniu butla niedługo sięgnie dna, produkt jest fajny aczkolwiek nie wiem czy niezbędny, dlatego zastanawiam się, czy kupię go ponownie.

Zalety: cena/ilość, działanie na włosy, uniwersalność, skład, dostępność
Wady: obciąża skórę głowy, nijaki zapach, słabe pienienie, rzadka konsystencja

ŻEL DO HIGIENY INTYMNEJ FACELLE SENSITIVE
Ze wszystkich opisanych myjadeł Facelle testuję najkrócej. Muszę jednak przyznać, że od pierwszego użycia podbił moje serce! Żel jest dostępny w każdym rossmannie, w cenie 6,5 zł/300 ml. Już teraz wiem, że produkt będzie bardzo wydajny, więc tym bardziej cena jest zachęcająca. Zapach jest dla mnie całkowicie neutralny.

Działanie Facelle jest po prostu fenomenalne! Pieni się bardzo dobrze, małą ilością żelu umyjemy całą głowę. Mimo delikatnego składu po zmyciu produktu mamy włosy bardzo dobrze oczyszczone, wręcz skrzypiące, co u mnie występowało zawsze tylko po szamponach z SLS/SLES. Włosy są trochę szorstkie, ale nie przeszkadza mi to zupełnie, bo i tak po każdym myciu nakładam odżywkę czy maskę. Zdecydowanie płyn nada się do zmycia nawet uporczywych olei. Przeczytałam, że u niektórych dziewczyn podrażniał głowę, tak jak BD, jednak mam nadzieję, że mnie to nie spotka, bo naprawdę chciałabym, żebyśmy zostali dobrymi przyjaciółmi :)

Zalety: cena/ilość, działanie (dobre oczyszczanie), dostępność, dobre pienienie
Wady: dla mnie brak :)


A Wy jakimi produktami myjecie włosy??

czwartek, 22 listopada 2012

TAG: Liebster Blog

Dziękuję bardzo Chocolate Mousse za otagowanie ;) Z przyjemnością odpowiem na zadane mi pytania :D

Zasady wyróżnienia: "Nominacja od Liebster Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za " dobrze wykonaną robotę". Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów, więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz ich o tym) oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował."

Oto moje odpowiedzi:

1. Jak długo zajmuje Ci zrobienie makijażu?

Wykonanie makijażu zajmuje mi różną ilość czasu. Gdy się spieszę bądź nie mam ochoty na wymyślne "malowanki" będzie to krótsza ilość czasu, gdy mam ochotę pobawić się cieniami, konturować twarz itp dłuższa. W najkrótszym wariancie (brwi, kreska, tusz do rzęs, puder) będzie to pewnie około nie wiem 7 minut :D Jeśli mam ochotę na coś wymyślnego i skomplikowanego, wymagającego precyzji i poprawek to pewnie nawet 30 czy 40 minut ;) 

2. Czy wyszłabyś z domu nieumalowana?

Tak, wyszłabym, jednak nie czułabym się z tym komfortowo. Moje absolutne minimum to pomalowane brwi i rzęsy. 

3. Jakie jest Twoje ulubione imię żeńskie i męskie?

Trudne pytanie ;) Odpowiedź zmienia się wraz z upływem czasu - zastanawiam się nad imionami przeważnie w kwestii "jak nazwę kiedyś swoje dzieci" :D Na chwilę obecną:
Imię żeńskie - Alicja, Magdalena
Imię męskie - Radosław (imię mojego narzeczonego ;)) Ale to nie znaczy, że będę miała Radosława Juniora ;D

4. Najbardziej szalona rzecz jaką zrobiłaś to..

Muszę pogrzebać chwilkę w pamięci... Przychodzi mi parę, które nie bardzo nadają się do upublicznienia ;) Ok niech będzie: jazda samochodem bez prawa jazdy (bez wyrobionego) ;D

5. Gdybyś była mężczyzną to... 

... to pewnie chciałabym pójść na randkę z kobietą, żeby zobaczyć jak to wygląda od drugiej strony :D

6. Czy umiesz gotować? Jeżeli tak, jaka jest Twoja popisowa potrawa?

Względnie tak, bardziej wolę piec. Raczej nie mam popisowego dania, choć pamiętam, że gdy zrobiłam steka to wyszedł bardzo smacznie i czułam dumę z tego, że tak mi się on udał. 

7. Czy wierzysz w miłość do końca życia?

Tak.

8. Jaki jest najlepszy kosmetyk jaki kiedykolwiek miałaś?

Jest kilka kosmetyków, do których mam pewien sentyment. Przede wszystkim w kwestii włosowej - maska Gloria, odżywki Isana, Garnier avocado&karite.
Makijażowe - paletka do brwi z Essence, paleta 120.

9. Jaka jest Twoja ulubiona książka?

Nie mam jednej. Lubię czytać choć robię to za rzadko i jeśli trafi mi się dobra książka to często mam tak, że gdzieś tam w głowie siedzą mi jej bohaterzy i po pewnym czasie do niej wracam. Właśnie skończyłam czytać "50 twarzy Greya" i kolejną część i uważam, że świetnie zapełnia wolny czas, ale zdaję sobie sprawę, że nie jest to arcydzieło. Jest po prostu chwytliwa, ale język pozostawia wieeeele do życzenia...

Jednak książką, a właściwie trylogią, która od paru miesięcy jeszcze nie uleciała mi z głowy jest "Jeździec Miedziany". Nie mogę się doczekać, aż kiedyś zdecydują się nakręcić film...

10. 3 cechy charakteru mężczyzny idealnego to...

Zabawny, troskliwy, ciepły.

11. 3 wymarzone prezenty na Święta to...

Na pierwszym miejscu jest samochód hehe :D Ale nie mam co liczyć na taki prezent :) Ucieszyłabym się z dobrej książki, kosmetyków do makijażu, perfumów.. Zwykłe, standardowe rzeczy :) 


Dajcie mi znać jeśli odpowiecie na pytania, chętnie zobaczę odpowiedzi :)

Moje pytania:
1. Jakie z miejsc, w których byłaś wspominasz najlepiej i dlaczego?
2. Jaka jest Twoja ulubiona bajka z dzieciństwa?
3. Czy lubisz sport? Uprawiasz jakiś?
4. Ulubiony kolor lakieru do paznokci?
5. Najgorszy film jaki widziałaś?
6. Ulubiony ciuch?
7. Gdybyś wygrała dużą sumę pieniędzy, co byś z nią zrobiła?
8. Czy chciałabyś mieszkać w jakimś innym kraju? Jakim? Dlaczego?
9. Jaki jest/był Twój ulubiony szkolny przedmiot?
10. Czy masz swoją listę rzeczy do zrobienia w życiu lub coś podobnego? Zdradzisz choć jeden plan?
11. Bez czego nie wyobrażasz sobie codziennego życia?

Pozdrawiam!

P.S. Jak Wam się podoba nowy wygląd bloga??

Domowa maseczka z żółtkiem

Witam!

Po dość długiej ciszy postanowiłam coś tu skrobnąć ;) Co jakiś czas lubię zafundować moim włosom domową maseczkę :) Szczególnie wtedy, gdy wpada mi do głowy myśl, że przydałyby się jakieś proteinki w pielęgnacji. Wtedy sięgam po żółtko, miód, jogurt naturalny bądź keratynowe kapsułki Gal. Wybieram jeden z wymienionych składników, bądź kilka i mieszam z innymi, często po prostu biorę to, co akurat wpadnie mi do głowy.

Ostatnio najczęściej wracam do takiej maseczki:
  • 1 żółtko
  • 1 łyżka maski do włosów (u mnie Gloria)
  • 1 kapsułka odżywki keratynowej Gal
  • 1 łyżka oleju (lniany, BD oliwka, BD fur Mama)
  • 1 czubata łyżeczka zielonego kremu do rąk z Biedronki
  • parę kropel Jantara
Nakładam taką kombinację na suche włosy pod czepek (a częściej po prostu siatkę foliową), na to zakładam czapkę zimową (bo trzyma siatkę na miejscu) :D. Takie coś podgrzewam chwilę suszarką, zakładam ręcznik i trzymam minimum 30 minut do godziny. Jeśli czuję, że ciepło mi ucieka to znów chwilkę podgrzewam :)

Po tym czasie zmywam wszystko i myję włosy :) Nie rezygnuję z odżywki d/s, nakładam ją tylko na chwilkę.
Taka maseczka ma tą zaletę, że inne składniki zabijają zapach żółtka, którego wprost nie cierpię! U mnie ta mieszanka składników bardzo się sprawdza, włosy ładnie się prezentują.

A Wy macie jakieś swoje ulubione mieszanki?? Chętnie wypróbuję :)

sobota, 25 sierpnia 2012

Włosowe zmiany

Witam!

Widzę po statystykach, że pomimo tego, iż daaawno nic tu nie napisałam, jeszcze trochę osób codziennie mnie odwiedza :) Widząc, że blog nie umarł śmiercią naturalną postanowiłam opublikować nową notkę ;)

Ostatnio pokazywałam Wam moje włosy w czerwcu, a od tego czasu troszkę się u nich zmieniło ;) W lipcu postanowiłam zafarbować włosy na jaśniejszy kolor. Jeśli chcecie dowiedzieć dokładnie jakich farb użyłam, odsyłam Was do posta Mysi, dzięki której moja mała włosowa przemiana doszła do skutku: KLIK. Tak wyglądały włosy zaraz po zafarbowaniu:

Jak widzicie nie zawsze "faluję" włosy, gdyż po prostu nie mam czasu na to, by pozwolić im wyschnąć z żelem na włosach (suszarki nie używam). A gdy zostawiam do naturalnego wyschnięcia takie "proste" włosy, to i nawet w lekko wilgotnych można wyjść z domu i pokazać się ludziom. Nie tak jak z żelowymi sucharkami :D

Mimo tego, że włosy raz stylizuję, raz nie, poprawiła się u mnie kwestia skrętu :) Czasem jestem pytana czy kręciłam włosy na lokówce ;) Muszę jedynie mocno popracować, by włosięta zechciały zacząć zawijać się trochę wyżej. Co do pielęgnacji, raz było bardziej minimalistycznie raz bardziej bogato, jednak zawsze stosowałam po myciu przynajmniej odżywkę d/s, a następnie b/s. Raczej rzadko używałam masek, ale w ostatnich tygodniach staram się bardziej skupić na włosach :) Ok, pogadałam no to teraz czas na zdjęcia :D Światło niestety było bardzo słabe, bo padał deszcz :( Na zdjęciach włosy po masce nawilżającej i olejowaniu. Swoją drogą wydaje mi się, że udało mi się skombinować genialną maskę, którą pokocham! Fotki są świeżutkie jak bułeczki, bo zaledwie wczorajsze :)




I zdjęcie porównawcze skrętu, z lewej czerwiec, z prawej sierpień:



 

Kontakt:

Jeśli chcesz się ze mną skontaktować, napisz do mnie na maila:

mysiblog1@gmail.com

lub skomentuj wpis ;)